Jan Ciećwierz: wygrywając sprawę pana R. wykazaliśmy, że obejście prawa dokonane w roku 1960, polegające na osiągnięciu na dozwolonej drodze skutku zakazanego, stanowi naruszenie zasady słuszności i przesłankę nieważności czynności prawnej.
W sprawie tej doszło do obejścia prawa poprzez zawarcie w roku 1960 umowy cywilnoprawnej przez dwa państwa, w tym PRL. Dotyczyła ona zamiany nieruchomości, z których jedna leży przy reprezentacyjnej ulicy Warszawy. Nieważność tej umowy potwierdził ostatecznie Sąd Najwyższy w 2005 roku (sygn. akt: I CK 760/04).
Pozwanymi w tej sprawie był Skarb Państwa oraz państwo będące drugą stroną umowy. Nieruchomość, którą zadysponowała w umowie zamiany strona polska, była do 1945 roku własnością pana R. Na podstawie tzw. dekretu warszawskiego przysługiwało mu roszczenie o ustanowienie prawa własności czasowej (obecnie użytkowania wieczystego). Pan R. złożył wniosek o przyznanie prawa własności czasowej. w terminie, jeszcze w 1948 roku. Nie został on wówczas rozpatrzony.
Spadkobiercy pana R. ponowili to żądanie w 1990 roku domagając się przyznania prawa użytkowania wieczystego do opisywanej działki. Postępowanie w tej sprawie zostało jednak zawieszone do czasu rozpatrzenia przez sąd cywilny sprawy, którą opisujemy. Powoda, którym był spadkobierca pana R., reprezentowali adwokaci Wiesław Szczepiński i Jan Ciećwierz.
Wykazali oni, że umowa z 1960 roku dała efekt zakazany przez prawo. Polegał on na uszczupleniu własności państwowej bez należytego ekwiwalentu oraz na pogwałceniu praw osób trzecich. Nie wystarczyłoby to jednak do unieważnienia jej przez sąd, gdyż w przeciwieństwie do obecnego przepisu art. 58 k.c. obowiązujący w 1960 roku art. 41 przepisów ogólnych prawa cywilnego nie wymieniał obejścia prawa jako samodzielnej podstawy uznania czynności za nieważną. Artykuł ten mówił jedynie o nieważności w wyniku sprzeczności z prawem lub zasadami współżycia społecznego w państwie ludowym.
Dlatego pełnomocnik powoda musiał wykazać, iż umowa doprowadziła do pogwałcenia sprawiedliwości społecznej w państwie ludowym. Przekonywał zatem, iż „klauzule generalne, niezależnie od ich różnego językowego brzmienia i odmiennego stosowania przez sądy (przez co należy rozumieć stosowanie błędne lub prawidłowe) stanowią nośnik wartości uniwersalnych”. W tym wypadku chodziło o zasadę słuszności sprowadzającą się do konieczności stosowania norm prawa zgodnie z ogólnie pojmowaną sprawiedliwością.
Początkowo sprawa wyglądała źle: sąd okręgowy oddalił powództwo, przyjmując, że R. nie ma interesu prawnego w tej sprawie, natomiast sąd apelacyjny uznał, że decydujące znaczenie dla sprawy ma rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych (umowa zamiany została wpisana do księgi). Rozstrzygnięcie to uchylił dopiero Sąd Najwyższy.
Rozpatrując sprawę ponownie, sąd apelacyjny zauważył m.in., że w myśl obowiązujących w 1960 roku przepisów państwo nie mogło wyzbyć się własności nieruchomości, gdyż prowadziło to do uszczuplenia zasobów mienia państwowego znajdującego się pod szczególną ochroną całego systemu prawnego z ówczesną konstytucją włącznie. Do takiego uszczuplenia jednak doszło wskutek przekazania zagranicznemu kontrahentowi własności wzniesionego na działce budynku.
Wyrok ten podtrzymał Sąd Najwyższy.
Odnosząc się do argumentu kwestionującego interes prawny pana R., Sąd Najwyższy podkreślił, że „kwestia ta nie może być rozstrzygana w sposób czysto teoretyczny, oderwany od okoliczności sprawy, lecz ma uwzględniać potrzebę wynikającego z konkretnej sytuacji prawnej, w jakiej znalazł się powód.” W tej sytuacji [powód] nie mógł wprost dochodzić zwrotu budynków stojących na działce, skoro nie ma ustalonego prawa do gruntu, jaki mu przysługuje. Z kolei wyjaśnienie uprawnień do gruntu nie może się odbyć bez oceny ważności i skuteczności umowy zamiany z 1960 roku. Przesądzenie tej kwestii w sprawie cywilnej będzie niewątpliwie mieć znaczenie prejudycjalne dla rozstrzygnięć w postępowaniach administracyjnych.
Za unieważnieniem tej umowy przemawia też - stwierdził SN - status podmiotów tej umowy cywilnoprawnej. Były nim dwa państwa. Państwo zaś powołane jest nie tylko do egzekwowania prawa, ale i do respektowania jego postanowień własnym działaniem. Próba obchodzenia prawa przez państwo uzasadnia negatywną ocenę takiego działania i to nie tylko ze względów słusznościowych. Przejaw manipulowania prawem przez państwo jest szczególnie niebezpieczny, gdyż podważa ono w ten sposób podstawy porządku prawnego i społecznego.
Sądy i urzędy zwykle żądają legalizacji dokumentów urzędowych wystawionych w innych państwach lub nadania im klauzuli apostille, tymczasem nie zawsze jest to potrzebne.
więcejW obrocie nieruchomościami zawierane są zarówno umowy nazwane, uregulowane wprost w przepisach prawa, jak i nienazwane, dopuszczalne na zasadzie swobody umów. Czy taka umowa nienazwana może zostać ujawniona w księdze wieczystej?
więcejPrzedsiębiorcy lub osoby prywatne często zawierają kilka umów dotyczących np. wynajmu czy sprzedaży tej samej nieruchomości. Jednak zawarcie kolejnej umowy może uniemożliwiać wykonanie poprzedniej. Jak rozwiązać konflikty związane z takimi umowami?
więcejW pewnych sytuacjach wojewódzki inspektor ochrony środowiska może odroczyć termin płatności administracyjnych kar pieniężnych. Jakie przesłanki przewidziane w przepisach umożliwiają przedsiębiorcom skorzystanie z tego dobrodziejstwa?
więcej