Obaszar wyszukiwania. Aby skorzystać z opcji zaawansowanego szukania przejdź do odpowiedniej opcji
wyszukiwanie zaawansowane

Wardyński i Wspólnicy - rozwiązywanie sporów, arbitrażWardyński i Wspólnicy - rozwiązywanie sporów, arbitraż

Sport a prawo

Rozwój infrastruktury sportowej i zarządzanie obiektami sportowymi po UEFA EURO 2012

03-12-2010

Zbudować ogromny obiekt sportowy na EURO 2012 i zaciągnąć kredyt na jego finansowanie to jedno, a zarządzać nim w taki sposób, aby przynosił zyski lub co najmniej nie generował strat, to drugie.

W chwili obecnej niemal wszyscy zaabsorbowani są przygotowaniami do EURO 2012. Powstają stadiony, autostrady, lotniska, hotele. Nasza uwaga skupia się na przygotowaniach do finału. Coraz częściej jednak pojawiają się pytania, jak zamierzamy wykorzystać powstałe obiekty sportowe, tak by nie stanowiły obciążenia dla budżetu miasta, a tym samym każdego podatnika.

Ułańska fantazja
 
Polsce brakuje doświadczenia w zarządzaniu stadionami, ponieważ dotąd nie mieliśmy obiektów takiego formatu. Przykłady dobrych praktyk możemy więc czerpać jedynie od tych państw, które organizację EURO mają już za sobą. Rozmiary problemu znają w Polsce tylko nieliczni, w szczególności te kluby sportowe, które mają już pod swym zarządem stadiony i wiedzą, z jakimi kosztami trzeba się liczyć, aby utrzymać obiekt o średnim standardzie.
 
Obecnie koszty poszczególnych inwestycji budowy stadionów w Polsce znacznie odbiegają od siebie. Miasta wybrały również odmienne sposoby zarządzania tymi obiektami. Gdańsk zdecydował się na dzierżawę obiektu potencjalnemu inwestorowi, Wrocław opiekę nad stadionem oddał w ręce profesjonalnego operatora, Warszawa w dalszym ciągu liczy koszty i odwleka decyzję. Nic w tym zresztą dziwnego, decyzja jest trudna i ważą się miliony złotych.
 
Zastanawiające jest jednak, czemu plany gospodarowania stadionami powstają dopiero w momencie, kiedy projekty budów są nie tylko gotowe, ale i realizowane. Czy nie warto było zastanowić się nad rentownością obiektu, wybierając określony projekt? Trudno w tej chwili oceniać i dyskutować, kto jest za to odpowiedzialny i czemu tego nie uczynił. Grunt to pomyśleć, jak wykorzystać powstającą infrastrukturę, tak by nie była jedynie deficytową chlubą narodu, ale by funkcjonowała jak dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. To inwestycja, a każda inwestycja powinna przynosić zyski.
 
Na koszt podatnika
 
Jedynym wyjaśnieniem dla ewentualnych przyszłych strat wynikających z wykorzystania istniejącej infrastruktury stadionowej jest fakt, że obowiązek jej wybudowania i utrzymywania ciąży na samorządach. A jak wiemy, działalność o charakterze użyteczności publicznej nie musi generować zysków. Tyle tylko, że te straty pokrywane są z kieszeni podatników, a dla zwykłego kibica nie jest już to takie zadowalające. Kibic liczy na miłą rozrywkę, wypromowanie kraju dzięki turniejowi EURO, a nie na powstały dług spłacany przez kolejne lata bez koncepcji zarządu stadionami.
 
Powodzenie optymistycznego scenariusza, w którym stadiony będą przynosić zyski, zależy tylko i wyłącznie od tego, czy będą one tętnić życiem również po zakończeniu EURO. A to z kolei zależy od ich skutecznego zarządzania. Koncepcji jest kilka – stadionem może zarządzać jego właściciel (czego zaletą są małe koszty, a wadą nasze znikome doświadczenie w zarządzie), obiekt może być administrowany na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego (ale wobec ułomności ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym i kiepskich rozwiązań ustrojowych trudno ocenić, czy opcja ta spotka się z zainteresowaniem inwestorów), wreszcie całe zarządzanie może być oddane operatorowi stadionowemu, co podniesie koszty, ale pozwoli skorzystać z cudzego doświadczenia.
 
Wybór opcji zarządzania pozostawmy samym zainteresowanym, z pewnością głębokie analizy finansowe doprowadzą ich do jakiegoś bardziej lub mniej korzystnego rozwiązania. Skupmy się raczej na próbie odnalezienia odpowiedzi na pytanie, na czym może zarobić stadion. Hasła polityczne, że stadion jako obiekt komercyjny powinien sam się finansować, są szczytne i godne pochwały, lepiej jednak skupić się na szarej rzeczywistości i podliczyć kasę.
 
Wesele na stadionie
 
Na pewno podstawą jest dobrze wypracowana współpraca z klubem sportowym i wspólny podział zysków z biletów na mecze, udostępniania lóż biznesowych, dochodów z band reklamowych, reklam na koszulkach, ze sprzedaży gadżetów czy działalności gastronomicznej. Bądźmy jednak realistami, powszechna obecność wszystkich Polaków na meczu piłkarskim jest raczej nierealna, a cała reszta wiernych fanów już teraz nie jest w stanie zapełnić stadionu drużyny ekstraklasy. Niska jakość polskiej piłki, znaczna odległość niektórych stadionów od centrum miasta także nie jest atutem.
 
Kolejnym pomysłem jest organizacja koncertów muzycznych, spotkań biznesowych czy naukowych, konferencji, kongresów, targów, wystaw, otwarcie muzeum klubu sportowego, dyskoteki, wynajem pomieszczeń biurowych oraz organizacja wszelakiej maści wydarzeń, w tym nawet przyjęć weselnych. Za wzór podaje się świetnie prosperujące i zarządzane obiekty jak hala AT&T Arena w San Antonio, Allianz Arena w Monachium, O2 Arena w Londynie czy szwajcarski obiekt Stade de la Maladiere w Neuchatel, który w swoich podziemiach mieści główną siedzibę straży pożarnej i służby ratownictwa technicznego, supermarket oraz liczne sale sportowe. Załóżmy, że uda nam się zaprosić gwiazdy estrady wielkiego formatu. Pytanie tylko, jak często jesteśmy w stanie zapewnić publiczności tej klasy wydarzenia. Mimo deklarowanej współpracy pomiędzy budowanymi stadionami, już teraz widać ich wzajemną konkurencję o wielkoformatowe widowiska.
 
Bez planu ani rusz
 
Pozostają jeszcze usługi, sprawdzające się nawet w czasach kryzysu. Rozsądne zagospodarowanie powierzchni usługowych, budowa klubu fitness, basenu, boiska do squasha, kasyna, salonów zdrowia, urody czy SPA to całkiem sensowne rozwiązanie. Spore pieniądze może też przynieść sprzedaż praw do nazwy stadionu. Komercyjne podejście do zarządzania obiektami sportowymi to w Polsce nowość, ale i nie lada wyzwanie. Zobaczymy, jak sobie z nim poradzimy. Na razie ostudźmy nieco optymizm, spoglądając chociażby na przykład Portugalii, gdzie po zakończeniu mistrzostw tylko trzy czy cztery stadiony są rentowne, a reszta upada. Na stadionie Allianz Arena w Monachium już trzykrotnie podnoszono ceny za korzystanie z parkingu, a i tak do utrzymania obiektu trzeba dopłacać.
 
Przykłady, dobre czy złe, można by mnożyć, ale lepiej skupić się na tym, co jest podstawą sprawnego i przynoszącego zysk zarządzania. A jest nią plan, doświadczenie, raczej rezerwa niż nieuzasadniony optymizm oraz świadomość, że infrastruktura stadionu powinna być wykorzystywana przez cały rok, a nie tylko w okresie rozgrywek. Czeka nas poważne wyzwanie, a i konkurencja będzie spora.
 

Klaudia Przybyłowicz, prawnik

Tekst został opublikowany na stronach Dni Marketingu Sportowego 2010 www.dms2010.pl

wstecz

Publikacje

Powered by: Edito CMS
Realizacja: Ideo