Orzeczenie przez sąd zakazu publikacji może być wykorzystywane jako rodzaj cenzury prewencyjnej – uważa Marek Szydłowski. W kontekście książki „Kapuściński non-fiction” widać to szczególnie wyraźnie. Warto zatem rozważyć zmianę przepisów.
Choć książka autorstwa Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction” dostępna jest dla czytelników zaledwie od kilku dni, gorące dyskusje wokół niej rozpoczęły się, zanim jeszcze trafiła na księgarniane półki. Wszystko za sprawą złożonego przez wdowę po Ryszardzie Kapuścińskim wniosku o zabezpieczenie powództwa o ochronę dóbr osobistych poprzez orzeczenie przez sąd zakazu rozpowszechniania książki do czasu wydania prawomocnego wyroku. Orzeczenie takiego zabezpieczenia możliwe jest na podstawie artykułu 755 Kodeksu postępowania cywilnego, który mówi o udzielaniu przez sąd zabezpieczenia w przypadku roszczeń niepieniężnych.
I choć Sąd Okręgowy w Warszawie wniosek wdowy po Kapuścińskim oddalił, podkreślając, że na obecnym etapie powódka nie uprawdopodobniła wystarczająco swojego roszczenia, to jak analizuje Marek Szydłowski, radca prawny, doradca i szef Zespołu Prawa Mediów kancelarii Wardyński i Wspólnicy, obecne brzmienie przepisu art. 755 k.p.c. może być wykorzystywane w praktyce jako swoisty rodzaj cenzury prewencyjnej.
Zapachniało cenzurą prewencyjną
- Po pierwsze przepisy w żadnym zakresie nie ograniczają możliwości orzeczenia zakazu publikacji – podkreśla Marek Szydłowski. – Zakaz publikacji może więc polegać na zakazaniu wydania książki czy zakazaniu prasie pisania o danej osobie lub zagadnieniu, np. publikowania informacji o uczestnictwie Kowalskiego w aferze ziemniaczanej.
Kolejne zagrożenie ujawniło się przy okazji filmu Jana Kidawy-Błońskiego „Różyczka”, którego premiera planowana jest na 12 marca. Pani Ewa Beynar-Czeczott, córka Pawła Jasienicy, zapowiedziała, że każde nawiązanie w kontekście filmu do historii jej ojca i rodziny będzie naruszeniem jej dóbr osobistych. W efekcie jedna z redakcji wstrzymała rozmowę z reżyserem filmu w obawie przed ewentualnym pozwem.
Po drugie sąd orzeka o zabezpieczeniu powództwa z art. 755 k.p.c. wyłącznie na podstawie oceny wniosku i uzasadnienia podanego przez powoda. Autor publikacji, wydawnictwo lub producent filmu mogą wyrazić swoje stanowisko dopiero po orzeczeniu zakazu przez sąd. – Taka sytuacja jest wręcz zachętą, aby z instytucji zabezpieczenia powództwa korzystać nie w celu zabezpieczenia swoich praw na czas procesu, ale w celu spowodowania nierozpowszechnienia danego materiału lub publikacji – akcentuje Marek Szydłowski. – Dodatkowo czas trwania udzielonego zabezpieczenia można przeciągać poprzez przewlekanie procesu. W takiej sytuacji zabezpieczenie przestaje już mieć charakter zabezpieczenia, a nabiera charakteru trwałego zakazu publikacji.
W ostatnich latach z tego rodzaju zabezpieczenia skorzystała m.in. firma Amway wobec filmu „Witajcie w życiu” Henryka Dederki. Ponieważ przed sądami sprawa toczy się już trzynasty rok, film nie został wyemitowany do dziś.
Kto chce, niewygodną publikację zablokuje
Niewykluczone, że tego typu sytuacje będą się powtarzać, bo choć przed niebezpieczeństwem zakazu emisji powinien chronić zapis § 2 art. 755 k.p.c., który przewiduje, że sąd odmówi udzielenia zabezpieczenia polegającego na zakazie publikacji, jeżeli zabezpieczeniu sprzeciwia się ważny interes publiczny, to zdaniem szefa Zespołu Prawa Mediów przepis ten wcale nie rozwiązuje problemu. To sąd każdorazowo decyduje bowiem, czym jest „ważny interes publiczny”. A to oznacza, że orzeczenie szerokiego zakazu publikacji jest możliwe.
Ponadto w doktrynie prawnej pojawiają się również opinie, że możliwe jest „obejście” przepisu art. 755 § 2 k.p.c. Wystarczy, że powód uzyska zakaz publikacji w postępowaniu przeciwko autorowi tekstu lub redaktorowi naczelnemu organu prasowego. Ponieważ – jak podnosi część autorów – ani redaktor naczelny, ani autor nie są środkami społecznego przekazu, przepis art. 755 § 2 k.p.c. nie będzie miał zastosowania (przewiduje on bowiem, że sąd odmawia udzielenia zabezpieczenia polegającego na zakazie publikacji, jeżeli zabezpieczeniu sprzeciwia się ważny interes publiczny – ale tylko w przypadku spraw przeciwko środkom społecznego przekazu o ochronę dóbr osobistych).
Niezbędna jest zmiana przepisów
Dzięki ww. mechanizmom, choć zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu został wprowadzony do aktu rangi najwyższej (gwarantuje go art. 54 Konstytucji RP), to w praktyce uzyskanie efektu „cenzuralnego”, czyli generalnego zakazu publikacji, możliwe jest dzięki skorzystaniu z zapisu art. 755 k.p.c.
Co więcej – jak podkreśla Marek Szydłowski – taki zakaz może dotyczyć nie tylko tekstu, który już po opublikowaniu stał się przedmiotem sporu, ale również przyszłych tekstów, niezależnie od tego, czy będą one miały charakter bezprawny. A to niczym się nie różni od zapisów PRL-owskiej cenzury na poszczególne osoby lub tematy.
Dlatego zdaniem Marka Szydłowskiego należałoby zmienić zapis art. 755 k.p.c., tak aby zabezpieczenie powództwa poprzez ogólne zakazanie publikacji (np. zakaz publikacji informacji o pewnej osobie lub pewnym temacie) było w ogóle niemożliwe. W odniesieniu do książki „Kapuściński non-fiction” oznaczałoby to, że nie można żądać zakazania publikacji książki, a jedynie zakazania opublikowania tych fragmentów, które rzeczywiście mogą naruszać dobra osobiste wdowy po pisarzu.
Warto byłoby również zapisać w art. 755 k.p.c., że orzeczenie możliwości tymczasowego zabezpieczenia polegającego na zakazie rozpowszechniania konkretnego materiału prasowego jest możliwe na pewien z góry określony okres (np. na trzy miesiące). – Pozwoliłoby to chronić interesy osoby, której dobra osobiste mogły być naruszone, przez czas potrzebny do ustalenia, czy rzeczywiście takie naruszenie miało miejsce, a jednocześnie uniemożliwiłoby nadużywanie instytucji zabezpieczenia w celu uzyskania efektu trwałego zakazu publikacji – konkluduje Marek Szydłowski.
Sądy i urzędy zwykle żądają legalizacji dokumentów urzędowych wystawionych w innych państwach lub nadania im klauzuli apostille, tymczasem nie zawsze jest to potrzebne.
więcejW obrocie nieruchomościami zawierane są zarówno umowy nazwane, uregulowane wprost w przepisach prawa, jak i nienazwane, dopuszczalne na zasadzie swobody umów. Czy taka umowa nienazwana może zostać ujawniona w księdze wieczystej?
więcejPrzedsiębiorcy lub osoby prywatne często zawierają kilka umów dotyczących np. wynajmu czy sprzedaży tej samej nieruchomości. Jednak zawarcie kolejnej umowy może uniemożliwiać wykonanie poprzedniej. Jak rozwiązać konflikty związane z takimi umowami?
więcejW pewnych sytuacjach wojewódzki inspektor ochrony środowiska może odroczyć termin płatności administracyjnych kar pieniężnych. Jakie przesłanki przewidziane w przepisach umożliwiają przedsiębiorcom skorzystanie z tego dobrodziejstwa?
więcej