Obaszar wyszukiwania. Aby skorzystać z opcji zaawansowanego szukania przejdź do odpowiedniej opcji
wyszukiwanie zaawansowane

Wardyński i Wspólnicy - rozwiązywanie sporów, arbitrażWardyński i Wspólnicy - rozwiązywanie sporów, arbitraż

wywiady

Danuta Pajewska

29.04.2010 Danuta Pajewska: Wysłanie dokumentacji nie kończy procesu implementacji dyrektywy MiFID. Ono ją rozpoczyna.

Pracownicy instytucji finansowych nie mogą doradzać ani rekomendować klientom konkretnych instrumentów finansowych. Mogą ich jedynie informować. Informować muszą jednak bardzo rzetelnie – podkreśla Danuta Pajewska, radca prawny i wspólnik kierujący Zespołem Rynków Kapitałowych, Instytucji Finansowych i Finansowania Projektów kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Portal procesowy: W zeszłym roku Deloitte przeprowadził w 25 oddziałach banków w Warszawie badanie typu mystery client. Ankieterzy, podając się za klientów zainteresowanych produktami inwestycyjnymi, sprawdzali jakość bankowej obsługi. Tylko w dwóch przypadkach doradcy przeanalizowali profil klienta – czyli jego wiek, źródła dochodów, gotowość do ponoszenia ryzyka. Aż 84 proc. doradców nie powoływało się nakonkretne dane, tylko przytaczało „klientom” potoczne opinie na temat sprzedawanych produktów. Aż 64 proc. sugerowało im, żeby nie czytali prospektów i oświadczeń o ryzyku związanym z inwestycją, chcąc przyspieszyć zawarcie transakcji...
Czy dzięki implementacji dyrektywy MiFID tego typu zachowania zostaną wyeliminowane?
Danuta Pajewska: Dzięki implementacji unijnej dyrektywy MiFID, czyli dyrektywy w sprawie rynków instrumentów finansowych, inwestorzy będą mogli liczyć na zwiększoną „opiekę”. Nie wiązałabym jednak z implementacją dyrektywy do ustawy o obrocie instrumentami finansowymi nadziei, że uzdrowiony zostanie cały świat usług bankowych. Żadne prawo nie jest bowiem po to, żeby klientów chronić absolutnie. Tego po prostu nie da się zrobić. MiFID ma na celu uporządkowanie i wprowadzenie jednolitych zasad, według których biura maklerskie czy instytucje zajmujące się instrumentami finansowymi w bankach mają klientów edukować i informować. Po wejściu w życie nowych regulacji zostaniemy jako klienci wstępnie przepytani, rozpoznani i zaszeregowani według naszej wiedzy. W przypadku klientów detalicznych, czyli nieposiadających wiedzy fachowej, instytucja finansowa wyposaży klienta w niezbędną wiedzę o instrumentach finansowych i ryzykach.
Jednym słowem sytuacja, w której pracownik sugeruje nam, żebyśmy nie czytali prospektu, będzie niemożliwa?
Jeśli pracownik banku czy biura maklerskiego mówi „nie czytaj prospektu”, to jest to przerażające. I tak nieprofesjonalne, jak tylko można sobie wyobrazić. Niestety nawet i bez tego typu zachowań duża część klientów nie czyta dokumentacji. Dzięki implementacji dyrektywy na pewno nie będzie można zarzucić firmom inwestycyjnym, że nie dostarczyły klientom wiedzy, z jakich usług korzystają i w jakie instrumenty inwestują. Dyrektywa nakłada na instytucje finansowe obowiązek rzetelnego i dokładnego informowania klientów detalicznych o skutkach poszczególnych inwestycji – czyli nie tylko o korzyściach płynących z usługi, ale również o zagrożeniach z nią związanych. Klienci otrzymywać będą od instytucji finansowej wszelkie potrzebne dokumenty – opisy ryzyk, broszury informacyjne dotyczące instrumentów finansowych. Będą również poddawani testowi adekwatności, który sprawdzi, czy dany produkt jest dla nich odpowiedni. 
Jeśli jednak mimo uzyskania pakietu informacji klienci go nie przeczytają, to będzie to już na ich własne ryzyko. Nieznajomość prawa nie chroni, nieczytanie umów czy regulaminów... też nie chroni. Zwłaszcza że składając na przykład zlecenie w przypadku prospektów, składa się też oświadczenie o zapoznaniu się z warunkami prospektu.
Czasem podpisuje się też specjalną umowę. Od 21 kwietnia klienci, którzy chcą kupić jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, dostają w bankach i biurach maklerskich umowy do podpisu. Tak samo klienci, którzy chcą aktywować usługi maklerskie. Co to za umowy i dlaczego są przedstawiane do podpisu już teraz? Zasadnicze zmiany wynikające z implementacji dyrektywy wchodzą przecież w życie dopiero 17 czerwca.
To prawda. Ale ponieważ inna jest data wejścia w życie zmian do ustawy, a inna przepisów wykonawczych, implementacja została trochę rozciągnięta w czasie i pojawiły się dwa różne terminy. Kiedy 21 października zeszłego roku wchodziła w życie implementująca dyrektywę Ustawa o obrocie instrumentami finansowymi, znalazł się w niej zapis, że instytucje maklerskie i banki mają pół roku na dostosowanie się do przepisów ustawy. I to pół roku minęło właśnie 21 kwietnia.
W ustawie znalazła się jednak jednocześnie delegacja do opisania szczegółowych warunków świadczenia usług w rozporządzeniu. I to kluczowe rozporządzenie, które reguluje m.in., co mają zawierać regulaminy i umowy, jak mają być świadczone usługi itd., weszło w życie kilkadziesiąt dni później. A ponieważ dało ono bankom i biurom maklerskim na dostosowanie się do wymogów swój półroczny termin – stąd zamieszanie. Termin z rozporządzenia mija bowiem 17 czerwca.
Wracając do umów, jakie dostają już dziś do podpisu niektórzy klienci. Do tej pory, kupując jednostkę uczestnictwa, wystarczyło udać się do dowolnego biura maklerskiego czy banku, który sprzedawał jednostki uczestnictwa, i złożyć zlecenie zakupu. Od 21 kwietnia zgodnie z przepisami ustawy o obrocie instrumentami finansowymi klient, który chce złożyć zlecenie nabycia jednostki uczestnictwa, musi podpisać umowę o przyjmowaniu i przekazywaniu zleceń. Umowa ta musi być zawarta na piśmie pod rygorem nieważności. I instytucje finansowe zawierają tego rodzaju umowy, w przeciwnym wypadku narażałyby się na ryzyko, że przyjęte zlecenia i transakcje będą nieważne.
Czego możemy się zatem spodziewać, jeśli pojawimy się w banku czy biurze maklerskim po 17 czerwca?
Musimy być przygotowani na to, że zostaniemy poddani „testowi odpowiedniości”, który pozwoli nas zaklasyfikować i odpowiednio zaszeregować – do kręgu klientów detalicznych albo profesjonalnych. Notabene część banków akcję „zaszeregowywania” już rozpoczyna – trzeba pamiętać, że duże banki mają tysiące klientów, którym muszą wręczyć nowe dokumenty, odebrać od nich oświadczenia – to wielkie przedsięwzięcie. 
Profesjonaliści to grupa bardzo wyraźnie określona przez przepisy – aby zostać uznanym przez bank czy biuro maklerskie za profesjonalistę, klient będzie musiał np. wykazać, że w ciągu ostatnich czterech kwartałów dokonał co najmniej dziesięciu transakcji o równowartości co najmniej 50 tysięcy euro każda, a wartość jego portfela (instrumentów finansowych i środków pieniężnych) wynosi co najmniej 500 000 euro.
Zasadniczo klienci niezdefiniowani przez przepisy jako profesjonalni są klientami detalicznymi, chyba że wyrażą chęć przekwalifikowania i wykażą swoje doświadczenia.
Instytucja finansowa obowiązana będzie przedstawić klientom detalicznym opis instrumentów finansowych oraz ryzyk związanych z daną inwestycją. Co nie oznacza jednak wcale, że od tej chwili każdy klient detaliczny będzie tylko zyskiwał na inwestycjach. Instytucja finansowa przekaże mu bowiem ogólne informacje co do inwestycji kapitałowych, może wskazać także modelowe portfele inwestycyjne, biorąc pod uwagę dochody, skłonności do ryzyka, ogólną sytuację i wiek inwestora. Klient zrobi jednak to, co zechce. I jeśli instytucja wypełni wszystkie obowiązki informacyjne nałożone przez przepisy, nie będzie odpowiedzialna ze jego decyzje inwestycyjne.
A co jeśli ktoś w banku czy biurze maklerskim zasugeruje klientowi, że powinien zainwestować w akcje, po czym klient straci na inwestycji?
Czym innym jest bezpłatna porada inwestycyjna, a czym innym płatna usługa doradztwa inwestycyjnego. Usługa doradztwa inwestycyjnego polega na przygotowaniu dla klienta w oparciu o znajomość jego sytuacji i potrzeb pisemnej lub ustnej rekomendacji co do kupna lub sprzedaży instrumentów finansowych. Biuro maklerskie odpowiada w takim przypadku za jakość doradztwa i musi wykazać w razie zastrzeżeń ze strony klienta, że doradztwo było profesjonalne, poprzedzone odpowiednimi analizami. Jeśli nie – ponosi wówczas przed klientem odpowiedzialność.
W poradzie inwestycyjnej towarzyszącej zwykłej usłudze maklerskiej, o której mowa w związku z dyrektywą MiFID, nie wolno klientowi doradzać ani rekomendować inwestycji. Można tylko ogólnie informować – że np. inwestycje w akcje wiążą się z dużym ryzykiem, bo akcje mogą mieć małą płynność, że są różne fundusze inwestycyjne, z którymi łączy się różne ryzyko, można prezentować przykładowe modele inwestycyjne itd.
Pracownicy instytucji finansowych, którzy mają kontakt z klientami i informują ich o usługach, muszą postępować zgodnie z zasadami MiFID-owskimi i nie mogą wykraczać poza granice ustawowe. Jeśli instytucje finansowe nie chcą się borykać z ewentualnymi roszczeniami ze strony klientów, powinny przywiązywać dużą wagę do tego, żeby wszyscy pracownicy dokładnie trzymali się tych zasad.

Osoby, które mają kontakt z klientem, powinny przejść przeszkolenie, żeby mieć świadomość wagi swoich słów i ryzyka, jakie się wiąże ze źle przeprowadzoną rozmową z klientem. Powinny też jasno i jednoznacznie porozumiewać się z klientem, używać takich wyrazów i określeń, którymi posługują się umowy, regulaminy i dokumenty przedstawione klientowi, między innymi po to, żeby klient po tym, co usłyszy, zobaczył odzwierciedlenie tego w dokumentach, które przyjął i podpisał. Jeśli są to pojęcia trudne, trzeba klientowi przedstawić je w sposób przystępny. Pracownicy instytucji świadczących usługi maklerskie muszą o tym wiedzieć i być na to przygotowani. Projekt implementacji nie kończy się bowiem na wysłaniu do klientów koperty z dokumentacją. On tak naprawdę dopiero w tym momencie się rozpoczyna.

wstecz

Publikacje

Powered by: Edito CMS
Realizacja: Ideo