Jedna rodzina, jeden adres. Co prawo międzywojennej Polski mówi o miejscu zamieszkania | Co do zasady

Przejdź do treści
Zamów newsletter
Formularz zapisu na newsletter Co do zasady

Jedna rodzina, jeden adres. Co prawo międzywojennej Polski mówi o miejscu zamieszkania

W jednej z niedawnych spraw prowadzonych przez praktykę reprywatyzacji okazało się, że zanim uporządkujemy stan prawny nieruchomości, trzeba najpierw przeprowadzić postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku po jednym ze współwłaścicieli, który nabył swój udział w 1934 r. O dawnym współwłaścicielu wiedzieliśmy tylko tyle, ile wynikało z aktu notarialnego: nazwisko i adres zamieszkania w dacie nabycia.

Przez całe dziesięciolecia powojenne nie dawało się ustalić nic więcej – archiwalia były zniszczone. Dopiero stopniowa digitalizacja polskich i zagranicznych zasobów archiwalnych oraz zbiorów bibliotecznych pozwoliła odtworzyć dane wszystkich członków rodziny i ich wojenne losy – niestety tragiczne, jak w przypadku wielu rodzin pochodzenia żydowskiego mieszkających w przedwojennej Warszawie.

Aby uporządkować stan prawny takiej dawnej nieruchomości hipotecznej, trzeba dziś ustalić, kto jest spadkobiercą właściciela wpisanego do księgi.

Żeby wpisać spadkobiercę do księgi wieczystej, trzeba przedłożyć dokument potwierdzający dziedziczenie: postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo akt poświadczenia dziedziczenia. Aby uzyskać stwierdzenie nabycia spadku, trzeba przedłożyć odpowiednie akty stanu cywilnego, a przede wszystkim akt zgonu.

W realiach warszawskich zdobycie takich dokumentów bywa bardzo trudne – przedwojenne księgi metrykalne i księgi zgonów w ogromnej części się nie zachowały. Jeśli jednak uda się odnaleźć choć strzępy informacji i potwierdzić tożsamość danej osoby, zwykle konieczne staje się dodatkowe postępowanie cywilne – o sporządzenie aktu urodzenia, jeśli nigdy go nie sporządzono (art. 40 ust. 2 ustawy o aktach stanu cywilnego), albo o sądowe stwierdzenie zgonu konkretnej osoby (art. 526 § 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego). W opisywanej sprawie chodziło o stwierdzenie zgonu nie jednej osoby, lecz całej rodziny.

Zgodnie z art. 526 § 2 k.p.c. sprawę o stwierdzenie zgonu rozpoznaje sąd ostatniego miejsca zamieszkania osoby zaginionej, a jeśli nie da się go ustalić – przez odesłanie z art. 508 § 1 k.p.c. – sąd dla m.st. Warszawy.

W opisywanej sprawie udało się potwierdzić dane wszystkich członków rodziny, odnaleźć część aktów urodzenia oraz uzyskać potwierdzenie ich śmierci w postaci świadectw z Instytutu Yad Vashem. Same świadectwa jednak nie wystarczały – trzeba było wystąpić do sądu o stwierdzenie, na podstawie zgromadzonych dokumentów archiwalnych, że wszyscy członkowie rodziny zginęli w czasie okupacji.

Z dokumentów jasno wynikało, że głowa rodziny mieszkała w centrum Warszawy, więc sprawą powinien zająć się sąd dla Warszawy-Śródmieścia. Sąd ten jednak uznał się za właściwy tylko wobec głowy rodziny. Co do żony i dzieci stwierdził, że nie wykazano ich ostatniego miejsca zamieszkania, a to – jego zdaniem – powinno skutkować rozdzieleniem sprawy na dwie i przekazaniem jednej z nich do sądu właściwego dla m.st. Warszawy. W praktyce oznaczało to poważną komplikację sprawy.

Pomijając nawet ekonomikę postępowania, stanowisko sądu opierało się na błędnej wykładni przepisów procesowych. Sąd przyjął, że dla każdego z zaginionych członków rodziny trzeba osobno udokumentować miejsce zamieszkania. Tymczasem – jak pokażemy poniżej – w okresie międzywojennym (1920-1940) obowiązujące wtedy prawo, ówczesny system ewidencji ludności i normy religijne żydowskiej tradycji prawnej składały się na jeden spójny porządek: do rejestrów publicznych wpisywano wyłącznie męża i ojca jako głowę rodziny i głównego lokatora, a miejsce zamieszkania żony i dzieci było z mocy samego prawa tożsame z jego miejscem zamieszkania.

Dlaczego pozycja prawna żony zależała od pozycji męża – prawo obowiązujące w latach 1920-1940

Gdy w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, na jej ziemiach wciąż obowiązywały trzy różne systemy prawa cywilnego odziedziczone po zaborcach:

  • Kodeks cywilny Królestwa Polskiego z 1825 r. (oparty na Kodeksie Napoleona) i rosyjski Svod Zakonov na terenach dawnego zaboru rosyjskiego,
  • austriacki ABGB z 1811 r. w Galicji,
  • niemiecki BGB z 1896 r. na ziemiach dawnego zaboru pruskiego.

Dopiero Kodeks zobowiązań z 1934 r. ujednolicił część prawa prywatnego – ale w sprawach osobowych i rodzinnych różnice między zaborami utrzymywały się przez cały omawiany okres[1].

Mimo różnic między tymi systemami wszystkie łączyła jedna zasada: to mąż był głową rodziny – jej prawnym reprezentantem i jedynym podmiotem uprawnionym do dokonywania czynności prawnych dotyczących rodziny jako całości, od umowy najmu mieszkania po założenie telefonu. Zdolność mężatki do samodzielnego działania w sferze prawnej była – w różnym stopniu, zależnie od zaboru – poważnie ograniczona, a niekiedy w ogóle wyłączona[2].

Jedną z najdalej idących konsekwencji tego modelu była zasada, zgodnie z którą małżonkowie musieli mieć to samo miejsce zamieszkania. Kodeks cywilny Królestwa Polskiego (art. 108 i nast.) zobowiązywał żonę do wspólnego zamieszkiwania z mężem, a jej miejsce zamieszkania było z mocy prawa tożsame z miejscem zamieszkania męża, chyba że przepisy szczególne lub orzeczenie sądu stanowiły inaczej. Analogiczną zasadę przewidywały § 94 ABGB i § 1354 BGB, nakładając na żonę obowiązek przebywania tam, gdzie mąż wyznaczył siedzibę rodziny[3].

Zasada ta nie była jedynie deklaracją – przekładała się wprost na sposób prowadzenia rejestrów cywilnych, podatkowych i administracyjnych. Dopiero ustawa o prawach kobiet z 1 lipca 1921 r., obowiązująca na terenie dawnego Królestwa Polskiego, przyznała mężatce – w ściśle określonych sytuacjach – prawo do posiadania miejsca zamieszkania odrębnego od małżonka[4]. Na ziemiach objętych prawem austriackim i pruskim podobne zmiany nastąpiły jeszcze później, a w Galicji model patriarchalny w praktyce pozostał normą przez cały omawiany okres.

Skoro miejsce zamieszkania żony było z mocy prawa tożsame z miejscem zamieszkania jej męża, to wykazanie, gdzie mieszkał ojciec rodziny, jest równoznaczne z wykazaniem, gdzie mieszkała jego żona. Sąd nie może żądać odrębnego dowodu na okoliczność, która wynikała wprost z obowiązującej wówczas normy prawnej.

Potwierdza to sama treść ustawy o prawach kobiet z 1 lipca 1921 r. Przyznając mężatkom z ziem dawnego Królestwa Polskiego „zupełną zdolność prawną”, ustawodawca wprost przyznał, że wcześniej kobiety zamężne takiej zdolności nie miały: ustawa przyznała „zarówno pannom, jak i mężatkom zupełną zdolność prawną, wobec czego każda kobieta pełnoletnia mogła być świadkiem przy aktach urzędowych, jak śluby, chrzty, testamenty oraz zawierać akta rejentalne [notarialne], co przedtem przysługiwało tylko mężczyznom”[5].

W praktyce oznaczało to, że mężatka nie mogła samodzielnie zawrzeć umowy najmu mieszkania – jako umowy trwałej i majątkowej. Stroną takich umów mógł być wyłącznie mąż, jako prawny reprezentant rodziny. W systemie pruskim mąż mógł nawet zerwać umowę o pracę, którą żona zawarła bez jego wiedzy i zgody. Również obowiązek podatkowy spoczywał na mężczyźnie jako zarządcy majątku rodzinnego – to on, nie ona, figurował w rejestrach podatkowych, handlowych, adresowych i telefonicznych[6].

Dzieci bez głosu – bezwarunkowa władza ojcowska (puissance paternelle) w świetle prawa świeckiego

Kodeks Napoleona, obowiązujący na ziemiach dawnego Królestwa Polskiego, opierał się na patriarchalnej koncepcji rodziny – zarówno żona, jak i dzieci podlegały władzy męża. Łączyła ich ta sama cecha: całkowity brak samodzielnej podmiotowości prawnej. Kobieta zamężna była – jak dosłownie stanowił kodeks – „wieczyście małoletnia”, czyli niezdolna do samodzielnych działań prawnych bez zgody mężczyzny: ojca, męża czy krewnego.

Prawo do sprawowania władzy ojcowskiej (puissance paternelle) przysługiwało wyłącznie ojcu i to w bardzo szerokim zakresie, obejmując zarówno osobę dziecka, jak i jego majątek. Dziecko pozostawało pod tą władzą aż do pełnoletności lub usamodzielnienia się i nie mogło opuścić domu ojca bez jego zgody, chyba że dobrowolnie wstępowało do służby wojskowej po ukończeniu 18. roku życia. Dopóki małżeństwo trwało, majątkiem osobistym małoletnich dzieci, czyli osób poniżej 21. roku życia, zarządzał ojciec.

W tytule „O władzy ojcowskiej” Kodeks Napoleona stanowił, że dziecko w każdym wieku powinno okazywać „cześć i uszanowanie” ojcu i matce. W praktyce i w ówczesnej wykładni doktrynalnej obowiązek ten – dopóki małżeństwo trwało – wypełniany był przede wszystkim wobec ojca[7].

Na ziemiach zachodnich obowiązywało z kolei Allgemeines Landrecht z 1794 r., które w art. 61 stanowiło: „Dzieci winny obu rodzicom uszanowanie i posłuszeństwo. Szczególnie jednak zostają pod władzą ojca”. Prawo pruskie uznawało przy tym dzieci za całkowicie niezdolne do samodzielnych czynności prawnych – małoletniość trwała aż do ukończenia 24. roku życia, a zarobki dzieci przypadały formalnie rodzicom, a w praktyce trafiały pod zarząd ojca[8].

Na ziemiach galicyjskich obowiązujący ABGB określał małżeństwo jako „źródło stosunków familijnych”, a jego przepisy wprost stanowiły: „Mąż jest głową familii. Jako takiemu służy szczególniej prawo kierowania gospodarstwem domowym”. Wobec dzieci kodeks przyznawał rodzicom prawo do poszukiwania i sprowadzania pod przymusem tych, które uciekły z domu. Pełnoletniość na ziemiach galicyjskich (§ 21 ABGB) następowała z ukończeniem 20. roku życia[9].

Z powyższego wynika, że małoletnie dzieci były całkowicie pozbawione zdolności do czynności prawnych, a ich jedynym ustawowym przedstawicielem i zarządcą ich majątku był ojciec. Nie mogły zawierać umów ani figurować w rejestrach publicznych jako samodzielne podmioty. Również dorosłe dzieci stanu wolnego, mieszkające razem z ojcem, nie miały odrębnego wpisu w systemie ewidencji ludności – jak pokażemy poniżej, odrębną kartę rodzinną zakładano dopiero w chwili, gdy ktoś faktycznie opuszczał dom ojca i zakładał własne gospodarstwo domowe.

Jak działał ówczesny system ewidencji ludności – karty rodzinne i domowe księgi meldunkowe

Rozporządzenie Prezydenta RP z 16 marca 1928 roku o ewidencji i kontroli ruchu ludności oraz rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z 16 października 1930 roku o meldunkach i księgach ludności wprowadziły jednolity system ewidencji oparty na tak zwanych kartach rodzinnych. Kartę zakładano na głowę rodziny, czyli ojca lub męża – pozostali członkowie rodziny, czyli żona i dzieci, byli wpisywani na tej samej karcie, bez żadnych odrębnych dokumentów ewidencyjnych.

Na karcie rodzinnej wpisywano: nazwisko i imiona głównego lokatora (ojca) oraz imiona jego rodziców; imię żony i jej nazwisko panieńskie; imiona i daty urodzenia dzieci, a także – co tu szczególnie ważne – rubrykę zawodową, w której kobiety niepracujące zarobkowo wpisywały formułkę „przy mężu”. Nie był to przypadkowy zwyczaj językowy, lecz oficjalna, urzędowo stosowana kategoria ewidencyjna, która wprost potwierdzała, że zamężna kobieta jest przypisana do karty i adresu swojego męża.

Odrębną kartę rodzinną zakładano dopiero wtedy, gdy ktoś – na przykład dorosłe dziecko – opuszczał dom rodzinny i zakładał własne, odrębne gospodarstwo domowe. Dopóki więc dzieci, nawet dorosłe i stanu wolnego, mieszkały razem z ojcem i nie założyły własnej rodziny, nie mogły być ewidencjonowane odrębnie.

W opisywanej sprawie sąd przyjął, że złożone do wniosku dokumenty poświadczają wyłącznie miejsce zamieszkania głowy rodziny, a wymienienie w nich żony i dzieci nie wystarcza do ustalenia ich adresu. Jest to wykładnia błędna. Skoro system ewidencji wprost umieszczał żonę i dzieci na jednej karcie, prowadzonej pod adresem ojca jako głowy rodziny, to fakt, że zewnętrzne rejestry publiczne – podatkowe, adresowe, telefoniczne, handlowe – odnotowywały wyłącznie ojca, jest bezpośrednim i nieuniknionym skutkiem obowiązującego wówczas systemu prawno-administracyjnego, a nie dowodem na to, że pozostała część rodziny mieszkała gdzie indziej.

Szczególna sytuacja rodziny żydowskiej – podwójny system ograniczeń wynikający z prawa religijnego (halacha)

W przypadku rodziny żydowskiej argumentacja o tożsamości adresu całej rodziny z adresem jej głowy jest jeszcze silniejsza. Kobieta żydowska podlegała bowiem nie tylko opisanym wyżej ograniczeniom prawa świeckiego, lecz także – i w codziennym życiu przede wszystkim – normom prawa religijnego, czyli halachy (żydowskiego prawa religijnego, regulującego między innymi małżeństwo, majątek i pozycję kobiety w rodzinie). W międzywojennej Polsce działały sądy rabinackie (bejt din) jako legalnie funkcjonujące instytucje, uznawane przez państwo polskie w sprawach małżeńskich, rodzinnych i handlowych wewnątrz społeczności żydowskiej[10]. Prawo halachiczne było dla religijnych rodzin żydowskich faktycznie wiążącym systemem norm, często ważniejszym w życiu codziennym niż prawo państwowe.

Dobrym przykładem ekonomicznej dominacji męża w żydowskim małżeństwie jest ketuba – wiążący prawnie kontrakt ślubny, który nakładał na męża obowiązki wobec żony, w tym zapewnienie jej wyżywienia, odzieży i mieszkania. Już sama treść tego dokumentu potwierdza, że to mąż odpowiadał za byt materialny rodziny i zarządzał gospodarstwem domowym. Żona zajmowała pozycję osoby materialnie zależnej – nie mogła samodzielnie dysponować własnym majątkiem bez wiedzy i zgody męża, a wszelkie transakcje majątkowe dotyczące rodziny przeprowadzał mąż jako jej jedyny prawny reprezentant.

Nakaz posłuszeństwa i czci wobec rodziców (kibbud av v'em) był jednym z fundamentalnych przykazań religijnych judaizmu (mitzvot). Nie wygasał z chwilą osiągnięcia przez dziecko pełnoletności, lecz obowiązywał przez całe jego życie. Dorosłe dzieci stanu wolnego, mieszkające razem z ojcem, pozostawały pod jego autorytetem i de facto pod jego religijno-prawną opieką. Opuszczenie domu ojca było wyraźnym aktem usamodzielnienia się, który musiał być widoczny na zewnątrz – przez założenie własnego gospodarstwa domowego, zawarcie odrębnej umowy najmu czy założenie odrębnej karty rodzinnej. Potwierdza to także halachiczna zasada dotycząca opieki nad dziećmi po ewentualnym rozwodzie: synowie powyżej 6. roku życia mieszkali przy ojcu zgodnie z Szulchan Aruchem (jednym z klasycznych kodeksów prawa żydowskiego), a ojciec był zobowiązany do ich utrzymania tylko wtedy, gdy faktycznie przy nim przebywali.

Pozycja kobiety żydowskiej w sferze publicznej była marginalna – zarówno wobec państwa polskiego, jak i wewnątrz własnej wspólnoty. Kobiety były wykluczone z bezpośredniego udziału w polityce gminy wyznaniowej (kehillah). Kobieta żydowska nie figurowała zatem jako samodzielny podmiot ani w publicznych rejestrach polskiego prawa administracyjnego, ani w wewnętrznych instytucjach własnej wspólnoty wyznaniowej.

W stanie faktycznym opisywanej sprawy oznacza to, że wykazanie na podstawie rejestrów publicznych odrębnego miejsca zamieszkania – wynikającego z zawarcia odrębnej umowy najmu czy z posiadania odrębnego numeru telefonu – po prostu nie było możliwe.

Świadectwa Yad Vashem jako dokument rodzinny

Świadectwa Yad Vashem (Pages of Testimony) to specjalne formularze stworzone przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie, by przywrócić osobistą tożsamość i utrwalić historię życia sześciu milionów Żydów zamordowanych przez nazistów. Każdy formularz zawiera imię i nazwisko, dane biograficzne, a gdy były dostępne – także fotografię ofiary. To w istocie symboliczne nagrobki dla ludzi, którzy w większości nie mają grobów. Zakres podawanych informacji bywa różny, ale może obejmować dane genealogiczne, miejsce zamieszkania, zawód oraz wojenne losy ofiary.

Z punktu widzenia niniejszej sprawy kluczowe jest to, że świadectwa Yad Vashem są składane przez ocalałych, żyjących członków rodziny lub znajomych i z natury dokumentują całe rodziny, a nie tylko ich głowy. To dokument o charakterze publicznym i historycznym, o uznanej na całym świecie wartości dowodowej.

Świadectwa wymieniają zarówno ojca, jak i pozostałych członków rodziny, a jednocześnie wskazują z reguły jeden adres zamieszkania – związany z głową rodziny. To bezpośrednio potwierdza tezę tego artykułu: żydowska rodzina w Polsce lat 1920-1940 funkcjonowała jako jedna jednostka pod jednym adresem, a adresem tym był adres ojca jako głowy rodziny. Wymienienie w dokumentach Yad Vashem dzieci przy jednoczesnym wskazaniu adresu ojca należy więc czytać zgodnie z ówczesnymi realiami prawnymi i społecznymi – jako dowód, że cała rodzina mieszkała razem, pod tym samym adresem.

Podsumowanie

Rozdzielenie przez sąd sprawy o uznanie za zmarłych ojca rodziny, żony i dzieci nie ma żadnych podstaw prawnych. Przesądza o tym zarówno prawo materialne obowiązujące w latach 1918-1945, jak i zasady religijne oraz zwyczaj, którym podlegali członkowie rodziny. Rozstrzygając o właściwości sądu, nie można oceniać historii ahistorycznie – pomijając prawo i zasady współżycia społecznego obowiązujące w chwili śmierci osób, których sprawa dotyczy.

Agnieszka Jasińska, radca prawny, Stefan Jacyno, adwokat, praktyka reprywatyzacyjna kancelarii Wardyński i Wspólnicy


[1] Zob. Michał Pietrzak, Sytuacja prawna kobiet w Drugiej Rzeczypospolitej, [w:] Anna Żarnowska, Andrzej Szwarc (red.), Równe prawa i nierówne szanse: kobiety w Polsce międzywojennej, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2000, s. 77–78.

[2] Tamże, s. 79–82; zob. też § 91 i § 94 ABGB (Powszechna Księga Ustaw Cywilnych z 1811 r.); § 1354–1358 BGB (Kodeks cywilny Rzeszy Niemieckiej z 1896 r.); Anna Korzeniewska, Prawo rodzinne w Kodeksie Napoleona, Studia Warmińskie XXXIX (2002), s. 297–307.

[3] Art. 108 i nast. Kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego z 1825 r.; § 94 ABGB; § 1354 BGB

[4] Ustawa z dnia 1 lipca 1921 r. zmieniająca przepisy o prawach kobiet na terenie byłego Królestwa Polskiego, Dz.U. 1921, nr 68, poz. 441.

[5] Cytat za: Wikipedia, hasło Prawa kobiet w Drugiej Rzeczypospolitej, sekcja Nowela lipcowa z 1921 r.

[6] Katarzyna Zmorska, Obywatelstwo społeczne kobiet a polityka społeczna – przez prawa do upodmiotowienia, [w:] Polityka.spoleczna.ipiss.com.pl

[7] Anna Korzeniewska, op.cit, 

[8] Allgemeines Landrecht für die Königlich Preussischen Staaten (ALR) 1794, cz. II, tytuł II, art. 61–62; cytowane za: Zbigniew Żółciński, Zróżnicowane ramy prawne ojcowskiej władzy rodzicielskiej obowiązujące na ziemiach polskich w pierwszej połowie XIX wieku, [w:] Biuletyn Historii Wychowania, luty 2019,

[9] ABGB 1811, część I, rozdział III, art. 144; § 21 ABGB; Żółciński, op. cit., s. 50–51.

[10] Justyna Kisała, W małżeństwie jak w więzieniu? Sytuacja Żydówek uwięzionych w małżeństwie (agunot) w Państwie Izrael, Wrocławskie Studia Erazmiańskie, Uniwersytet Wrocławski.